czwartek, 6 kwietnia 2017

Rozdział 5 : Taniec z Śmiercią!!!

Zaraz po strzelaninie przyjechali Chin i Kono, zdziwieni nadal stali w drzwiach. Kula która wystrzelił zamachowiec nadal była w moim barku, ale to było teraz nie ważne. Wstałem z podłogi i podszedłem sprawdzić czy Danny'emu nic się nie stało. Gdy Danno obrócił się w moją stronę i zobaczył ranę postrzałową w moim ramieniu, zaczął płakać, zapomnieliśmy nawet że nasi przyjaciele także tutaj są
- Danny, nic mi nie jest! to tylko lekkie draśnięcie - chociaż obaj wiedzieliśmy że to nie prawda, starałem się uspokoić ukochanego 
- Kochanie, przecież widzę nie jestem ślepy. Musi cię zobaczyć lekarz i to natychmiast! Zawiozę cie do niego. Proszę zrób to dla mnie - Rzekł Danny błagalnym tonem 
- Yyyy, moglibyśmy wiedzieć co się tutaj dzieje ? Parę dni temu mówicie nam że Max i Lou nie żyją, a teraz ta strzelanina ? Kochani przecież jesteśmy rodziną, a rodzina nie ma przed sobą tajemnic prawda ? - Powiedziała Kono, która wraz z Chinem weszła do środka i zamknęła  drzwi 
- Prawda, powinni byśmy wam powiedzieć, Przepraszamy, dlatego zrobię to teraz . - Powiedziałem i usiadłem na kanapie obok Danny'ego, ramię piekło mnie coraz bardziej, ból był nie do wytrzymania, dlatego poprosiłem mojego chłopaka, by opatrzył mi ranę, a potem pojedziemy do szpitala. Danny nie sprzeciwiał się, zaraz poszedł po zestaw pierwszej pomocy i zaczął opatrywać mi ranę 
- To wszystko zaczęło się około 3 tygodnie temu, po sprawie Beatrice Neggan wróciłem do domu i w salonie leżało ciało... - Zaciąłem się, ciężko było mi o tym mówić - Rachel, przy której znalazłem kartkę na której pisało że Danny skończy podobnie jak jego żona,  a zaraz po tym usłyszałem strzały, ale zanim zdążyłem zareagować, Lynn leżała już z kulką w ramieniu, wezwałem karetkę, która ją zabrała ale niestety Lynn nie przeżyła. A na szybie było przyklejone to zdjęcie - Wyciągnąłem z kieszeni zdjęcie, było przyklejone do szyby w moim starym mieszkaniu - Od razu przyjechałem do Danny'ego, sprawdzić czy nic mu nie jest i tam znalazłem to samo zdjęcie ,,, 

Opowiedziałem im cała nasza historię sprzed trzech tygodni, która zbliżyła mnie i Danny'ego do siebie. Zaraz po opowiedzeniu wszystkich zdarzeń szykowaliśmy się z Danny'm i wszystkimi przyjaciółmi by pojechać do szpitala, przed domem zobaczyłem ciało, pomyślałem że udało mi się trafić "Zabójcę z Origami", ale się przeliczyłem, był to bardzo młody człowiek. Gdy nasza czwórka podbiegła do mężczyzny, na szczęście kulka lekko go drasnęła. W oczach zaczęły zbierać mi się łzy, ponieważ poznawałem tego mężczyznę 
- Kochanie, co się dzieje? Dlaczego płaczesz ? - spytał mnie zmartwiony Danny
Przytuliłem się do niego i wyszeptałem bo sam o mało nie zemdlałem z powodu braku krwi - Kocham Cię!!! Danny, ja postrzeliłem własnego syna! Nigdy sobie tego nie wybaczę - rozpłakałem się jeszcze bardziej, Mój chłopak objął mnie bardzo mocno - Steve! Jestem przy Tobie, pamiętaj Kocham Cię i nigdy cię nie zostawię, Dean ma w sobie krew McGarrett'a, wyjdzie z tego ! Teraz musimy jechać z tobą do szpitala - odpowiedział i ruszyliśmy w stronę auta, a Chin i Kono czekali na karetkę, która miała zabrać Dean'a do szpitala

Gdy dojechaliśmy do szpitala, lekarze postanowili natychmiast zrobić operację by wyciągnąć kulę z mojego ramienia, nadal przed oczami miałem Dean'a, który leżał nieruchomo na trawniku domu Danny'ego. Leżałem po operacji, Danny przez cały czas był przy mnie, nawet gdy mówiłem by poszedł  do domu odpocząć, on kładł się obok mnie i mocno do mnie przytulał. Dwa dni później gdy wraz z moim chłopakiem gdy obudziliśmy się po śnie na szpitalnym łóżku, zobaczyliśmy kartkę z origami z napisem " Steve, Steve Steve, widzę że bardzo ci zależy na Danny'm :) Ułatwiłeś mi prace postrzeliwszy swojego syna. W domu czeka na was niespodzianka gołąbki". Przestraszyłem się,mieliśmy zabójce pod ręką i nie udało nam się go złapać, skąd on może wiedzieć że postrzeliłem Dean'a, teraz grono potencjalnym morderców bardzo się zmniejszyło, jest to ktoś z naszych przyjaciół zostali tylko : Kono, Chin, i Jerry, bo Adam wyjechał do Los Angeles, wiem to ponieważ wysyła nam zdjęcia. Teraz wraz z Danny'm musimy jechać jak najszybciej do domu, bo nie wiadomo co zastaniemy w środku 

sobota, 1 kwietnia 2017

Rozdział 4: Szokująca wiadomość

Stoję wraz z Dannym w drzwiach nadal patrząc na Dean'a, który twierdzi, że jest moim synem. Przecież Catherine powiedziałaby mi że jest z mną w ciąży, takiej informacji nie mogła przede mną ukryć? Teraz wiem dlaczego Cath wyjechała, mówiąc mi że jedzie pomagać potrzebującym. Jestem zdezorientowany co mam teraz zrobić, Danny patrzy na mnie z wściekłością dlaczego mu nie powiedziałem, widzę to już po jego oczach, że będzie myślał iż chciałem ukryć przed moim ukochanym to że mam dziecko 
- Przepraszam że się wtrącam ale może wejdziesz do środka ? Nie będziemy rozmawiać tak przez drzwi. - Zaproponował Danny
- Jasne - Odparł Danny'emu Dean 
- To może ja pójdę zrobić herbatę, usiądź na kanapie, zaraz wrócę - Powiedziałem Dean'owi i udałem się w stronę kuchni
Nie dość, że moi przyjaciele zostali brutalnie zamordowani przez "Zabójcę z Origami", to do tego wszystkiego dochodzi mój syn, o którym nawet nie miałem pojęcia, nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim. Jestem zdezorientowany mam dość, teraz gdy w końcu wyznałem Danny'emu to co do niego czuję, i że chcę z nim być, i gdy zaczęło nam się układać Cath musiała zrobić takie coś, czy ona nigdy nie pozwoli mi być szczęśliwym ? - pomyślałem i w tym samym momencie wszedł mój chłopak 
- Steve!- krzyknął - Kiedy zamierzałeś powiedzieć mi że masz dziecko ? - powiedział z wyrzutami 
- Kochanie, ale ja nie wiedziałem że mam dziecko, Catherine nic mi nie mówiła, przysięgam że gdybym wiedział od razu bym ci o nim powiedział. Danny, proszę nie chcę Cie stracić najpierw śmierć Lou, Maca, Lynn i Rachel a teraz to ? Już nie wiem co mam robić, zabójca chcę mnie dopaść a teraz ma większe pole manewru, bo może wiedzieć że zależy mi na Tobie, Grace, Charlie'm itd. - Odpowiedziałem szczerze, ponieważ nie zamierzałem mieć żadnych tajemnic przed Danny'm - Ufasz mi ? - dodałem
- Tak, Steve ufam Ci ale nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, to wszystko jest dziwne, a my nadal stoimy w tym samym miejscu. - odpowiedział - Zaraz, przecież my jeszcze nie otworzyliśmy pudełka które znaleźliśmy przy Lou i Max'ie 
- Okej, ale najpierw musimy zrobić coś z Dean'em - Odpowiedziałem Danny'emu 
Po powrocie z kuchni wraz z Danny'm miałem totalny mętlik w głowie. Rozmawialiśmy w trzech przez dwie godziny, po których Dean wyszedł. Zleciłem zrobienie badań DNA by mieć pewność że to mój syn, zaraz po jego wyjściu przeszliśmy do otworzenia pudełka. Otwieraliśmy pudełko powoli, przytulając się, 
- Czy to kolejne figurki ? - Spytałem mojego chłopaka
- Najwidoczniej tak - Odpowiedział z obojętnością 
Biorę figurę konika do ręki i powoli rozwijam, to co przeczytałem bardzo zmniejszyło grono podejrzanych w sprawie zabójcy z origami. Pisały tam następujące słowa " Jestem bliżej was, niż to się wam wydaje. Radzę na szybkie poszukiwania zakochańce, bo wasza miłość może nie być długa " Nagle zobaczyłem czerwoną kropkę na plecach Danny'ego. Muszę podjąć szybką decyzję by nie stracić ukochanego, wyciągnąłem broń z kabury, obróciłem się w stronę okna
- Kochanie? Co się dzieje ? Dlaczego wziąłeś broń ? - Powiedział wystraszony Danny
- Danny nie ruszaj się proszę, ktoś do Ciebie mierzy właśnie teraz, postaram się byś wyszedł z tego cało !
W tym samym usłyszałem strzał, rzuciłem się by zasłonić ukochanego i wystrzeliłem całą serię pocisków w stronę napastnika, którego nie widziałem .



Przepraszam za taką długą przerwę, mam nadzieje że będzie tyle samo czytelników co przed przerwą . Mam nadzieję że będziecie z niecierpliwością czekać na następne części historii. Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam gorąco !!! :)