środa, 18 stycznia 2017

Rozdział 2 : Próby rozwiązania zagadki

Po ujrzeniu lalek w łazience Danny'ego, wszystko wydawało nam się coraz dziwniejsze i bardziej skomplikowane, kocham go i nie chcę go stracić. Danny jest dla mnie wszystkim dlatego muszę być twardy, silny i starać się opanować wszystkie emocje, które czuję w danym momencie. Danny po incydencie z lalkami postanowił pójść do kuchni napić się wody i starać się oderwać myśli od człowieka od Origami. Ja natomiast usiadłem w salonie i zapisywałem osoby, które mogły by chcieć naszej śmierci:
-> Frank Eaton - jeden z podejrzanych o brutalne morderstwo, niestety nie trafił do więzienia, ponieważ nie było twardych dowodów, na to że to on jest sprawcą
Lista z minuty na minutę robiła się dłuższa, i nadal nie było końca. Co chwilę do głowy wpadały mi kolejne propozycję osób, które mogą chcieć rozpadu Five-O. Z rozmyślań wybił mnie dzwonek do drzwi Danny'ego. Wstałem by otworzyć drzwi, gdy wraz z Danny'm doszliśmy do drzwi, ostrożnie z wyciągniętymi broniami otwieramy drzwi,
-Dzień dobry, przywiozłem państwu jedzenie na koszt firmy Kamekony - powiedział dostawca jedzenia
- Dziękujemy, ale ja za to zapłacę, tylko niech mi pan powie ile? - zapytałem
- 16,95 $ - odparł dostawca
Wyciągnąłem 20$ i podałem dostawcy - Miłego dnia panu życzę - odparłem z sztucznym uśmiechem, Danny dalej mierzył z broni w dostawcę. Odetchnęliśmy z ulgą, ale jedzenie które nam przywieźli razem z przyjacielem postanowiliśmy je wyrzucić i sami ugotować pospolitą jajecznicę. Po 30 minutach jedzenie było już gotowe, usiedliśmy z Danny'm i spokojnie zjedliśmy śniadanie.
Zadzwonili ze szpitala, w którym leżała Lynn, niestety zmarła w drodze do szpitala. Chciałem zaszyć się w kącie i nie cierpieć z powodu strat bliskich osób, ale nie mogłem tego zrobić, ponieważ tu nie chodzi tylko o mnie ale także o osobę, która jest najbliższą mi osobą.
- Kto dzwonił Steve? - zapytał
- To szpital, niestety Lynn zmarła podczas drogi do szpitala - odparłem
- Przykro mi Steve, naprawdę mi przykro - Danny chciał mnie pocieszyć
- Najważniejsze jest że Tobie nic nie jest. Przygotowałem listę osób, którzy chcieliby naszej śmierci - Chciałem zmienić temat, by nie myśleć o Lynn, podałem kartkę przyjacielowi
- Długa ta lista Steve, sprawdzenie ich wszystkich zajmie nam wieki - Danny jak zawsze był pesymistą, jak przez całe 9 lat, odkąd razem pracujemy
- Dlatego zaczniemy od zaraz, siedzenie tutaj nam nic nie da. Jedziemy ? - zapytałem
Jeździliśmy, ale większość tropów była ślepym zaułkiem, nigdzie nie znaleźliśmy żadnych wskazówek. Po 7 godzinach jazdy postanowiliśmy wrócić do domu Danny'ego i jeszcze raz przeanalizować listę. Po drodze przejechaliśmy obok domów każdego z naszych przyjaciół, by sprawdzić czy nic im nie jest. Wszyscy byli cali i zdrowi, co nas cieszyło. Pod domem Danny'go podeszła do nas sąsiadka mojego przyjaciela
- Dobry wieczór Panie Williams - powiedziała dość dziwnym tonem
- Dobry wieczór - odparliśmy równo z Danny'm
- To dziwnie zabrzmi, ale niecałe 500 metrów stąd ktoś leżał, wiem że państwo pracują w policji, moglibyście to sprawdzić- Zapytała nas sąsiadka
- Jasne, zaraz to sprawdzimy- Danny odpowiedział zdenerwowanej sąsiadce - Dziękujemy za informacje
Poszliśmy do miejsca, które wskazała starsza pani. To co tam zobaczyliśmy, bardzo nami wstrząsnęło


Podoba się drugi rozdział? Piszcie komentarze co sądzicie, i do zobaczenia w dalszej części historii Steve'a i Danny'ego

2 komentarze:

  1. No no widzę że moje spostrzeżenia sie przydały. Bardzo fajnie i płynnie się to czyta ;) czekam na dalszY ciąg.

    OdpowiedzUsuń